Już kilka godzin po tym, jak Thorowi "wypsnęła się" tajemnica Lokiego, we wszystkich sklepach i tawernach można było znaleźć kolorowe gazetki typu "Dziedzic tronu zakochany w Ziemiance!" i inne głupstwa. Siedziałam tak sobie w bibliotece, która została jedną z moich ostatnich kryjówek przed dziennikarzami. Nie mieli tam oni wstępu, ponieważ hałasem i wrzawą przeszkadzaliby czytającym. Niestety, biblioteka miała duże okna... A za oknem, niczym jakieś stuknięte ptaki, siedzieli paparazzi i za wszelką cenę próbowali zwrócić na siebie moją uwagę...
-Nat. Jakimś cudem kilku dziennikarzom udało się uzyskać pozwolenie na wstęp do biblioteki. To pewnie jakiś głupi żart mojego brata. Lepiej stamtąd idź.
Odkąd relacje moje i Lokiego obróciły się o 360 stopni, rozmawialiśmy niemal cały czas. A jako że nie zawsze mogliśmy spędzać czas razem, telepatia się przydawała.
-Wielkie dzięki. Mogę wpaść do ciebie? Masz apartamenty na trzecim piętrze, szczęściarzu. Cały czas tylko spokój i cisza... A mi ciągle ktoś puka w okna.
Poskarżyłam się, idąc korytarzem w stronę apartamentów Lokiego.
-Czekam na ciebie, nie musisz się przecież pytać, czy możesz mnie odwiedzić. I nawiązując do tematu okien, mogłabyś użyć iluzji. Nauczę cię.
Usłyszałam ciepły, kochający głos wnikający w moje myśli. Niesamowite... Miałam kogoś takiego na wyciągnięcie ręki, a bardzo długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. Oddanie Lokiego momentami troszeczkę mnie krępowało, nie byłam przyzwyczajona do takich rzeczy. Pogrążona w rozmyślaniach, dotarłam do drzwi jego komnaty i zapukałam. Otworzył mi natychmiast, uśmiechając się.
-Witaj.
Przywitał się (po raz kolejny tego dnia) i przytulił mnie.
-Hej. Aż tak długo się nie widzieliśmy?
Roześmiałam się. Loki spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się.
-Chodź. Musisz nauczyć się tworzenia iluzji... Chyba, że wolałabyś przenieść się do mnie.
Zawadiacko się uśmiechnął, a ja pacnęłam go w rękę.
-Pacan! Ale kochany pacan...
Roześmialiśmy się i pocałowałam go w policzek. Spojrzał na mnie, szczęśliwy do granic. Do tej pory byłam bardzo wycofana... W końcu 19 lat to nie jest znowu tak dużo...
W tym momencie do pokoju wszedł gwardzista. Miał nieprzyjemne spojrzenie.
-Pan Odyn prosi panicza do sali tronowej.
Gwardzista zwrócił się do Lokiego. Ten wziął mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę sali tronowej.
-Wrzechojciec prosił tylko panicza
Rzucił gwardzista i zagrodził mi drogę. O co mu chodziło? Jeszcze nikt w pałacu nie był w stosunku do mnie taki bezceremonialny. Loki wyraźnie się zirytował, ale szepnęłam do niego, żeby dał spokój.
-Zaczekam na ciebie tutaj. Spokojnie, najwyżej potem mi powiesz o co chodziło.
Dodałam w myślach. On spojrzał na mnie z niepokojem i wyszedł z komnaty. Po kilku minutach skupiłam się i zamieniłam się w motyla. Wyleciałam z apartamentów i poleciałam w stronę sali tronowej.
-...Zrzekł się tronu.
To głos Odyna.
-Dlaczego?
To Loki.
-Twój brat uznał, że nie nadaje się na władcę. Woli zostać wojownikiem.
Rzekł Odyn. Thor zrzekł się tronu? Czyli Loki, jako drugi w kolejce do tronu, zostanie władcą? Ucieszyłam się i odetchnęłam z ulgą. Mój wybranek był zdecydowanie lepiej przygotowany do roli króla Dziewięciu Światów. Mimo, iż kochałam Thora jak brata, w głębi duszy wiedziałam, że nie może zostać władcą. Nie znał się na polityce, geografii, taktyce... W przeciwieństwie do swojego brata.
-Jednak ty nie zostaniesz władcą. Nie jesteś moim rodzonym synem. Pochodzisz z Jotunheimu, Świata Zimna. Jesteś synem Lodowego Olbrzyma, Laufiego.
Rzekł Odyn. Nie mogłam w to uwierzyć. Jak to w ogóle możliwe!? I dlaczego mimo swojego pochodzenia Loki nie mógł zostać władcą!? Przecież został wychowany na Asgardczyka! To jest niemal rasizm!!!
Loki stał bez ruchu. Był w szoku. Wtedy stało się coś strasznego. Jego skóra zbladła, przybrała odcień lodowego błękitu, a oczy zabłysły czerwieną.
-CO!?
Wrzasnął. Jego przerażający oczy zalśniły.
-Taki jest twój los. Jeszcze jedna rzecz-jako że twoja Ziemianka, która jest teraz obywatelką Asgardu i członkinią rodziny królewskiej, nie może poślubić Olbrzyma, została wyznaczona na małżonkę dla Thora.
Dodał beznamiętnie Odyn. Nie mogłam w to uwierzyć. Zmieniłam się w człowieka i spłynęłam na ziemię. Podbiegłam do Lokiego i przytuliłam go. Skórę miał zimną jak lód i twardą jak marmur. Zadrżał. Spojrzał na mnie.
-Kocham cię. Cokolwiek by się działo, czegokolwiek bym nie zrobił, nie zapominaj o tym. Swoje serce zostawiam przy tobie. Błagam, zaopiekuj się nim.
Usłyszałam jego pełen cierpienia głos w myślach. Pocałował mnie... i zniknął. Pełnymi wściekłości i bólu oczami spojrzałam na Odyna. On spojrzał na mnie beznamiętnie.
-Odprowadźcie ją do komnat Thora. Od dzisiaj będzie je z nim dzielić.
Rozkazał gwardzistom. Ci rzucili się w moją stronę i brutalnie doprowadzili mnie na miejsce. Wrzucili mnie do komnat i zamknęli drzwi na klucz.
Nie mogłam w to uwierzyć. Moje życie rozpadło się w przeciągu... Dziesięciu minut. Usiadłam na ziemi i zaczęłam płakać. Wiele, wiele godzin później zasnęłam.

Imagine Dragons-Demons
Jestem bardzo wdzięczna za "poczytność" bloga :). Bardzo, bardzo się cieszę. Prosiłabym jeszcze o jeden czy dwa komentarze:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz