wtorek, 19 lipca 2016

Rozdział 11

PERSPEKTYWA NATHALIE

-Thor...
Wyszeptałam. Nie wstrząsnęło mną to zbytnio. Spodziewałam się takiej odpowiedzi. Thor zmienił się... Stał się podobny do Odyna, a Odyn w jego sytuacji postąpiłby tak samo. Starałam się tego po sobie nie pokazać, lecz im dłużej o tym myślałam, tym bardziej mnie to bolało. Thor, osoba, która uratowała mnie od okrutnego losu w Twierdzy Królowej Lodu, osoba, która pomogła mi rozwinąć swoje umiejętności... Ktoś, kto był wiecznie radosny, uśmiechnięty... Ktoś, kto był moim bratem...

PERSPEKTYWA THORA

-Dosyć!
Ryknąłem. Moja psychika dawno nie była narażona na taki nacisk, jak przez te ostatnie miesiące. Gdzie Odyn nauczył się władania umysłami, tego nie wiem. Tak czy inaczej, przez niego połowa mojej rodziny uważała mnie za potwora bez skrupułów. Nigdy nie zapomnę widoku krwi mojej siostry, mojej Nat, na moich rękach...
-Twój umysł będzie pod moją kontrolą dopóki nie nauczysz się wykonywać rozkazów swojego władcy!
Huknął Odyn.
-Nie będę ich dobrowolnie wykonywał, jeśli te rozkazy będą godzić w sprawiedliwość!
-Tak, owszem, będziesz. Chyba że wolisz zostać pozbawiony swojej boskości i wygnany na Midgard, gdzie już na pewno nie pomożesz temu Olbrzymowi i tej... demonicy.
-Nathalie nie jest demonicą. Tak, nie jest śmiertelniczką, ale to nie oznacza, że jest zwiastunką Ragnaröku!
-Nie jest to prawdą! Jej wygląd po przemianie, jej posoka... Czarna krew...! To wszystko to niepodważalne dowody! Służebnica chaosu nie ma prawa żyć!
Słowa Odyna wywołały we mnie szok. Ragnarök, legendarna zagłada Asgardu, to prawdopodobny scenariusz? I Nat... Ona odgrywa w tym rolę! Jako demonica, zwiastunka zagłady... moja rozpacz nie pozwoliła Odynowi przejąć kontroli nad moją wolą. Odszedłem do lochów. Nat i Loki muszą się o tym dowiedzieć.
I uciekać jak najszybciej.
PERSPEKTYWA NATHALIE

Siedziałam w rogu naszej celi. Mój wygląd nadal nie wrócił do normy, a ja nadal nie potrafiłam zrozumieć, jak wrócić do swojej pierwotnej postaci. Starałam się jednak swój czas w tej postaci wykorzystać jak najlepiej.
-Patrz.
Szepnęłam do Lokiego, pokazując mu czarną mgłę, otaczającą moją rękę. Zmarszczyłam brwi i skupiłam się. Chwilę potem, zgodnie z moją wolą, mgła przybrała kształt smoka. Nadal nie rozumiałam, czym jestem i jak teraz działa moja magia. Pobyt w więzieniu miał jednak swoje plusy-dawał mi czas na zrozumienie i rozwijanie swoich mocy.
-Nadal nie mogę zrozumieć, jakie to ma możliwości... Jeszcze nigdy nie spotkałem się z czymś takim.
Stwierdził zirytowany Loki. Nienawidził nie wiedzieć. Może i był bogiem kłamstw, ale, moim zdaniem, jego przeznaczeniem było zostanie bóstwem wiedzy. Przysunęłam się i pocałowałam go. Loki, jak to miał w zwyczaju, objął mnie i posadził sobie na kolanach.
-Ekhem. Nie przeszkadzam?
Zadźwięczał czyjś głęboki głos. Spąsowiałam i jak najszybciej odsunęłam się od Lokiego. Jego najście gościa nie zawstydziło, tylko zirytowało, wręcz zezłościło. Patrzał na intruza z mrocznym ogniem w oczach. Zdziwiona jego zachowaniem, spojrzałam na niespodziewanego gościa. Natychmiast zbladłam, moje oczy przybrały kolor lawendy, a ciało otoczyła mroczna mgła. Podniosłam się z ziemi i podeszłam do złocistej ściany odgradzającej nas od nieproszonego gościa.
-Thor...Ty obrzydliwy zdrajco... Ty pozbawiony skrupułów sługo Odyna... Odejdź, bo jeśli kiedykolwiek cię spotkam, to przysięgam, zamorduję cię dokładnie tak, jak ty usiłowałeś zgładzić mnie...
Syknęłam, a moja mroczna mgła rozszerzyła się, napierając na złocistą barierę i powodując jej pękanie. W oczach mojego niedoszłego zabójcy pojawił się niepokój. Odsunął się nerwowo od bariery.
-Nat, proszę, uspokój się... Mogę to wytłumaczyć...
Powiedział Thor. Zirytował mnie.
-Och, wytłumaczyć? Wytłumaczyć się z próby morderstwa? Nie! Nie ma wytłumaczenia na coś takiego!
Krzyknęłam i złocista bariera rozpadła się. Mroczna mgła spłynęła po stopniu i otoczyła Thora, unieruchamiając go.
-Nat... Proszę, zastanów się...
Błagał mnie. Zaśmiałam się drwiąco i podeszłam do niego. W moim ręku pojawił się sztylet o czarnym ostrzu. W oczach Thora pojawiło się czyste przerażenie. Zaczął szarpać się w więzach.
-Nathalie. Przestań, zatrzymaj to... Możesz później tego żałować.
Poprosił Loki, przytulając mnie. Otrząsnęłam się... Mgła rozpłynęła się, a ja nareszcie powróciłam do normalnego wyglądu. Moja skóra nabrała cieplejszego odcienia, a oczy odzyskały naturalny błękitny kolor. Thor odetchnął z ulgą, a ja na niego spojrzałam.
-Nie ciesz się. Jeszcze z tobą nie skończyłam. To, że jeszcze żyjesz, zawdzięczasz swojemu bratu.
Spojrzałam na Lokiego i uśmiechnęłam się. Tak wiele mu zawdzięczam... Jak na sygnał zamieniliśmy się w sokoły, a Loki zamienił Thora w... mysz i uniósł go w szponach. Wzbiliśmy się w powietrze i pozwoliliśmy, by prądy powietrzne nas niosły. Niosły w stronę bezpiecznej kryjówki.

TYMCZASEM W ASGARDZIE

-Uciekli!?
Wściekłość Odyna była bez granic. Uciekło mu dwóch najważniejszych więźniów, z których jeden okazał się wyjątkowo niebezpiecznym i utalentowanym demonem, a drugi był niezwykle potężnym Lodowym Olbrzymem. I w dodatku porwano następcę tronu.
-Nie mogliśmy nic zrobić, panie. Demonica była zbyt silna, unieruchomiła nas.
Tłumaczył się strażnik. To oczywiste, że nie mogli jej powstrzymać, pomyślał Odyn. Jak zwykły żołnierzyk miałby powstrzymać służebnicę Ragnaröku?
-Idźcie. Znajdźcie ich. Olbrzyma oszczędźcie, ale demonicę zgładźcie. Ragnarök nie może nastąpić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz