Demonica. Stworzenie Ciemności. Zwiastunka Zagłady...
Tak właśnie opisywano demonice w każdej księdze, jaką udało mi się znaleźć. Zaczęłam wątpić. Los... To takie niepewne. Przeznaczenie... Jest nieuniknione, czy to może my je kreujemy? Tyle pytań... Tak mało odpowiedzi. Tyle ksiąg, a każda dawała jeszcze więcej niewiadomych. Kim byłam? Wszystko wskazywało na to, że jestem demonem, ale mój brat był człowiekiem, moi rodzice także. Skąd się wzięłam? Czy na świecie istnieją jeszcze jakieś zakątki, gdzie można spotkać demony? Krążyłam po bibliotece w naszym nowym domu. Pomogłam Lokiemu stworzyć niewielki pałacyk położony w pobliżu strumyka. Samodzielnie stworzyłam bibliotekę. Zawierała ona całą wiedzę wszystkich Dziewięciu Światów. Zgłębiałam ją od wielu tygodni, każdy dzień przynosił coraz więcej rozczarowań. Mój wzrok przykuła czarna, gruba księga położona na dziale wiedzy Valanheimu. Sięgnęłam po nią i spojrzałam na tytuł. "Najmroczniejsze Sekrety Demonów"... Zapowiadało się obiecująco. Usiadłam wygodnie w fotelu i zagłębiłam się w lekturze...
"Od wielu wieków wiadomo było, iż celem demonów jest zniszczenie Asgardu oraz wywołanie Ragnaröku. W tym celu, przez królewską parę demonów spłodzona została córa niezwykłej urody. Spłynęły na nią wszelkie demoniczne czary, mające uczynić ją godną uwiedzenia boga. Następnie zesłano ją na Midgard, by pod ludzką postacią skradła boskie serce. Jej ludzka postać jest równie olśniewająca, co demoniczna powłoka. By ukryć ją wśród śmiertelników, demonica pod ludzką postacią szczyci się włosami koloru słońca, śnieżnobiałą skórą oraz lodowo błękitnymi oczami. Swą ludzką powłoką uwiedzie boga, lecz ten, nawet po odkryciu demonicznej prawdy, nie porzuci Zwiastunki Zagłady, lecz spłodzi z nią potomstwo, które sprowadzi śmierć na wszystkie Dziewięć Światów."
Z hukiem zamknęłam książkę. Prawda stanęła mi przed oczami. Moim przeznaczeniem było nieść śmierć i pożogę. Ponownie otworzyłam księgę na rozdziale zatytułowanym "Uśmiercenie Demona".
"Demona można uśmiercić jedynie srebrne ostrze o rękojeści z drewna drzewa Yggdrasil, lecz Zwiastunkę Zagłady może uśmiercić jedynie zadurzony w niej bóg. Jedyną słabością demonicy jest jej miłość do boga. Jeśli dowie się ona o swym straszliwym przeznaczeniu, w akcie miłości i rozpaczy rzucić się może do Świętego Ognia na pewną śmierć."
Święty Ogień... Jezioro! Jezioro Świętego Ognia! Znajdowało się w Jotumheimie. Bez problemu tam dotrę... Kiedy zdałam sobie sprawę z mojego toku myślenia, ogarnęło mnie przerażenie, jednak szybko zostało zdławione przez zdeterminowanie i miłość. Musiałam to zrobić. Dla niego.
Podczas kolacji starałam się zachowywać normalnie. Myślałam jednak o śmierci... Czy to boli? Jak długo trwa umieranie? Czy odważę się skoczyć w ogień?
Położyłam się spać, dręczona takimi myślami. Nie mogłam zasnąć.
-Skarbie, nie smuć się. Jeśli masz z czymś problem, możesz mi o tym powiedzieć.
Usłyszałam Lokiego. Przytulił mnie. Czułam się bezpiecznie w jego ramionach.
-Jest dobrze. Po prostu się zamyśliłam...
Pocałowałam go, a on odpowiedział. W jakiś sposób, po chwili Loki na mnie leżał. Roześmiał się nisko.
-Musimy przestać. Któregoś dnia się nie powstrzymam...
Westchnął, ale ja przytrzymałam go i pocałowałam.
-Więc się nie powstrzymuj.
Szepnęłam.
Obudziłam się nad ranem. Koło łoża leżała moja porwana koszula nocna... Łóżko też nie było w najlepszym stanie. No tak, w końcu bóg ma więcej siły, niż przeciętny człowiek... Loki nadal spał. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Ostatni raz pocałowałam go. Wstałam i za pomocą magii utworzyłam na sobie delikatną czarną suknię. Na stoliku nocnym zostawiłam księgę, w której wyczytałam swoje przeznaczenie. Na marginesie rozdziału mej śmierci napisałam: "Kocham Cię. Nie zapomnij.". Na książce zostawiłam wisiorek, który kiedyś od niego dostałam.
Zamieniłam się w sokoła i odleciałam. W stronę Przeznaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz