SZEŚĆ LAT PÓŹNIEJ
Dzisiaj skończyłam 19 lat. Nieźle. Było dość późno, wracałam z przyjęcia wyprawionego dla mnie przez Erica, Jacoba i resztę Łowców. Jacob, mimo że miał dopiero 11 lat, był traktowany przez dorosłych Łowców jak... No cóż, dorosły. Wróciłam do swojego pokoju a tam zastałam Erica i jakiegoś wysokiego, bladego mężczyznę ubranego w czarno-zielony strój. Przypominał trochę zbroję. Najdziwniejszy był hełm. Złoty, z czymś w rodzaju rogów na górze. Gość się śmiał. A Eric traktował go trochę jak mnie, jak Jacoba... Jak RODZEŃSTWO.
-Co to za dziwnie ubrany gość? I czemu siedzicie w MOIM pokoju?
Spytałam się, zdenerwowana. Przez sześć lat z Łowcami nauczyłam się trochę bezpośredności. I dobrze.
-Och, cześć Nat... Ych... Sorki za najście.
Eric wyglądał na trochę zakłopotanego. I dobrze.
-Słuchaj, słyszałaś może o... Wiesz... Bogach? Nordyckich?
Spytał się.
-No słyszałam. Bogowie? Jak Odyn? Thor? Loki? Albo, jak im tam, Lodowe Olbrzymy? I jeszcze...
Rozkręcałam się coraz bardziej.
-Dobra, zwolnij. Imiona mają moc.
To ten rogaty gość. I co on mi będzie rozkazywał!? Nadęty bubek. Po trochu żeby go zirytować, wymieniałam dalej.
-I Niszczyciel, I Sleipnir...
Diabelsko się uśmiechnęłam. A co, nie będzie mi rozkazywał!
-Dobra, Nat, spokojnie. Tylko patrz, oni naprawdę istnieją. Ten rogacz to mój brat. Nazywa się Loki. Hmm... Jak ci to wytłumaczyć? Nie nazywam się Eric. To taka przykrywka, rozumiesz? A wiesz może, kto był bratem Lokiego?
Spytał się gość, którego do tej pory uważałam za Erica.
-Według mitologii bratem Lokiego był taki duży mięśniak. Thor...? Tak, chyba on.
Mruknęłam pod nosem. I wtedy co? Eric zaczął się zmieniać. Zwykłe ubrania Łowcy zamieniły się w srebrną zbroję, a gruby zimowy płaszcz w czerwoną sukmanę, coś w stylu peleryn superbohaterów. Nie wierzę. Mój przyszywany starszy brat okazał się... Thorem. Czemu nie?
-Ta-daa!
Krzyknął...Thor?, uśmiechając się. Jego brat spojrzał na mnie z ciekawością. Jakby wiedział coś, czego ja nie wiem...
-Słyszysz mnie?
Podskoczyłam. Ten głos... Słyszałam go, ale jakby... w głowie?
-Słyszysz mnie?
Powtórzył ten sam głos. Spróbowałam odpowiedzieć.
-Słyszę cię. Kim jesteś?
-Loki. Jesteś kimś wyjątkowym. I grozi ci wielkie, wielkie niebezpieczeństwo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz