poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 4

Przepraszam, że tyle czasu minęło od ostatniego posta. Ale cóż... Szósta klasa, wybór gimnazjum i cała ta jazda nie zostawiają wiele czasu na przyjemności. Byle do wakacji!!! :)

10 minut. Tyle czasu dał mi Thor vel Eric na spakowanie się i pożegnanie się z całym znanym mi dotychczas życiem. Świetnie. Uwielbiam tego gościa.
-Jacob!!!
Wrzasnęłam z całej siły. Nie miałam czasu szukać go po całej twierdzy.
-Co jest, siostra?
Młody wyłonił się zza zakrętu niemal jak duch. Doskonale wiedział, jak tego nienawidzę. I po raz kolejny, niemal dostałam zawału serca.
-Ile razy mam ci to powtarzać... Nie wyskakuj ze ściany, chyba że chcesz mnie przyprawić o zawał serca.
Roześmiałam się. Będzie mi brakować tego wariata.
-Słuchaj, młody, wyjeżdżam stąd. Gdzie? Nie wiem. Czemu? Też nie wiem. Poradzisz sobie?
Spytałam się. Nie było czasu na sentymenty. Jacob zachowywał się jak dorosły. Da radę.
-Jasne, siostra. Tylko mnie odwiedzaj na tym lodowym pustkowiu, co?
Zaśmiał się.
-Miałabym ciebie odwiedzać? A nie spalisz się ze wstydu przed tą twoją ukochaną? Jak jej było? Janan?
-Odczep się, siostra. Uciekaj już!
Roześmiał się i odepchnął mnie. Czegokolwiek byśmy nie mówili, czegokolwiek by nam nie wmawiała Królowa, będziemy rodziną. I nie wiem jak, gdzie i kiedy, ale jeszcze się zobaczymy.

Wiz Khalifa-See You Again (feat. Charlie Puth)












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz