niedziela, 19 czerwca 2016

Rozdział 9

-Jak mogłam być tak głupia!? Dosłownie sama oddałam się do niewoli... Przepraszam. Nie musiałeś tego robić. Mogłeś gdzieś się przenieść i być bezpieczny.
Wyrzucałam sobie całą drogę do Asgardu. Jak mogłam zachować się tak bezmyślnie!?
-Przestań. Też się tego nie spodziewałem. Nie przyszło mi do głowy, że Thor...Właściwie twój brat!... Mógłby zrobić coś takiego.
Powtarzał Loki. W tym momencie wepchnięto nas do sali tronowej Odyna. Kiedy tylko spojrzałam w jego chciwe oczy i zobaczyłam ten pełen samozadowolenia uśmieszek coś we mnie pękło. Z dzikim wrzaskiem wyrwałam się trzymającym mnie żołnierzom. Nie... To ONI mnie puścili. Nie zastanawiałam się nad tym, póki nie dotarłam do tronu Odyna. Na jego twarzy malowało się teraz zdumienie i przestrach. Lecz nie na to zwróciłam uwagę. W wielkim lustrze zobaczyłam odbicie. Z lustra spoglądała na mnie kobieta. Wyglądała podobnie do mnie... To BYŁAM ja! Tylko... Zmieniona... Moja skóra zbladła-przybrała kolor śniegu, podobnie jak włosy. Oczy jaśniały intensywnym srebrem. To byłam ja... Ale jednocześnie nie byłam. Zapatrzona w swoje odbicie nie zauważyłam podchodzącego gwardzisty z obnażonym mieczem. Zamierzył się na mnie mieczem... Lecz ten rozpadł się na kawałki, gdy tylko dotknął mojej skóry. Nie rozumiałam tego, ale rozumiałam jedno: możemy się stąd wydostać. Odwróciłam się w stronę Lokiego... I zamarłam.
Odyn trzymał sztylet na gardle mojego ukochanego. Strażnicy uniemożliwiały mu jakąkolwiek ucieczkę.
-Poddaj się, a on przeżyje.
Zadźwięczał głos Odyna. Przerażona, podniosłam ręce do góry w geście kapitulacji.
I wtedy poczułam, jak ostrze sztyletu przebija mój brzuch.
Wrzask Lokiego utonął pod falą bólu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz